W ostatnim rozdziale:
Nagle usłyszałam huk . Dźwięk dobiegł do mnie z korytarza, więc wybiegłam z sali . Niespodziewanie zobaczyłam małą czerwoną lampkę na końcu korytarza. Widziałam tylko jej światło , nic poza nią się nie liczyło. Najgorsze było to , że coś kazało mi iść w jej stronę, a ja nie mogłam tego kontrolować...
---
Powoli otwierałam oczy , ale ponownie nie mogłam przez światło . Po kilku nieudanych próbach wreszcie otworzyłam oczy , ale nie zdziwiło mnie miejsce mojego pobytu , ale to co zobaczyłam. Na końcu łóżka siedział jakiś chłopak i bezczelnie się na mnie gapił.
- Znamy się? - spytałam się chłopaka.
- Yyy nie. - powiedział lekko zawstydzony tym , że zobaczyłam jak się na mnie patrzył. - Mam na imię Leondre . - powiedział z rumieńcem na polikach.
- Młodzieńcze, Czemu mi nie powiedziałeś, że Panienka Martin się obudziła ? - spojrzał Doktor na Leo. Chłopak spojrzał na mnie, a później na doktora zakłopotany. - Nieważne. Jak się czujesz?
- Trochę kręci mi się w głowie i nic nie pamiętam. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- To normalne. Tak się dzieje po wstrząsie mózgu. Co do pamięci to z czasem powinnaś ją odzyskać.-powiedział doktor i wyszedł.
- Tak? - powiedziałam pretensjonalnym tonem do chłopaka.
- Nie nic ... Zastanawiałem się tylko jak masz na imię. - spytał się.
- Mama uczyła mnie , żeby nie rozmawiać z nieznajomymi - uśmiechnęłam i przekręciłam się tyłem do niego.
czwartek, 31 grudnia 2015
wtorek, 29 grudnia 2015
Rozdział 3 - Szpital
W poprzednim rozdziale:
Zdenerwowana wyszłam z domu , nie patrząc na nic co było obok mnie. Chciałam jak najszybciej dojść do domu sąsiadki , zawieźć tego małego skrzata na zajęcia i mieć święty spokój . Niestety nie było mi to dane , ponieważ ...
--------
-Olivia!- usłyszałam krzyk mojej siostry i w tym momencie doświadczyłam mocnego wstrząsu.
30 minut później:
Powoli otworzyłam oczy, ale po chwili znów je zamknęłam przez oślepiające światło , które dobiegło do moich oczu.
-Gdzie ja jestem?- zapytałam siebie po jeszcze jednej, tym razem udanej próbie otworzenia oczu . -Szpital? Tak to zdecydowanie jest szpital. - jeszcze raz powiedziałam do siebie i nagle znalazłam się przy szpitalnej recepcji. Patrzyłam na wszystkich ludzi próbując przypomnieć sobie co się stało.
- Jeden mężczyzna już jest w pokoju, nic poważnego! - krzyknęła lekarka wchodząc do szpitalu. - Jedna dziewczyna w wieku ok. 18 lat , stan krytyczny . Zabrać ją na sale operacyjną!- krzyknęła ta sama kobieta tym raz do lekarza za sobą. Następnie zobaczyłam jak przewożą jakiegoś mężczyznę do dalszej części szpitala . Za mężczyzną przywieźli mnie...
- Co do cholery ?! - krzyknęłam widząc siebie na wózku szpitalnym. - Przepraszam! Przepraszam! Czy ktoś mógłby mi powiedzieć co się stało? - krzyknęłam podbiegając do pielęgniarki. Cisza... Nikt mnie nie widział , ani nie słyszał. Czułam się jak w jakiejś pieprzonej komedii .
- Czy przybył już doktor Haggins ?! - zaczął krzyczeć zdenerwowany mężczyzna.
---
Wszystko na szczęście dobrze się skończyło . "Ja" leżałam już w sali . Cały czas się zastanawiałam czy to mi się śni , czy to możliwe , żebym wyszła ze swojego ciała ? Nagle usłyszałam huk . Dźwięk dobiegł do mnie z korytarza, więc wybiegłam z sali . Niespodziewanie zobaczyłam małą czerwoną lampkę na końcu korytarza. Widziałam tylko jej światło , nic poza nią się nie liczyło. Najgorsze było to , że coś kazało mi iść w jej stronę, a ja nie mogłam tego kontrolować...
-------
Następny rozdział za nami mam nadzieję, że się podobało. Jeśli mi się uda wstawię 4 rozdział jeszcze dzisiaj, ale zauważyłam , że w 1 rozdziale miałam 2 komentarze, a przeczytało go mniej osób niż 2 rozdział ( w którym było ich 0). Jeśli bardzo chcecie zobaczyć dzisiaj rozdział musicie się postarać *emoji sugerująca* :
Next = 3 kom
xx Olivia
Zdenerwowana wyszłam z domu , nie patrząc na nic co było obok mnie. Chciałam jak najszybciej dojść do domu sąsiadki , zawieźć tego małego skrzata na zajęcia i mieć święty spokój . Niestety nie było mi to dane , ponieważ ...
--------
-Olivia!- usłyszałam krzyk mojej siostry i w tym momencie doświadczyłam mocnego wstrząsu.
30 minut później:
Powoli otworzyłam oczy, ale po chwili znów je zamknęłam przez oślepiające światło , które dobiegło do moich oczu.
-Gdzie ja jestem?- zapytałam siebie po jeszcze jednej, tym razem udanej próbie otworzenia oczu . -Szpital? Tak to zdecydowanie jest szpital. - jeszcze raz powiedziałam do siebie i nagle znalazłam się przy szpitalnej recepcji. Patrzyłam na wszystkich ludzi próbując przypomnieć sobie co się stało.
- Jeden mężczyzna już jest w pokoju, nic poważnego! - krzyknęła lekarka wchodząc do szpitalu. - Jedna dziewczyna w wieku ok. 18 lat , stan krytyczny . Zabrać ją na sale operacyjną!- krzyknęła ta sama kobieta tym raz do lekarza za sobą. Następnie zobaczyłam jak przewożą jakiegoś mężczyznę do dalszej części szpitala . Za mężczyzną przywieźli mnie...
- Co do cholery ?! - krzyknęłam widząc siebie na wózku szpitalnym. - Przepraszam! Przepraszam! Czy ktoś mógłby mi powiedzieć co się stało? - krzyknęłam podbiegając do pielęgniarki. Cisza... Nikt mnie nie widział , ani nie słyszał. Czułam się jak w jakiejś pieprzonej komedii .
Jak najszybciej pobiegłam za lekarzem , który szedł do sali , gdzie się znajdowałam.
- Mocny wstrząs mózgu , rozcięcie na brzuchu i wiele ran na nogach.- powiedziała jedna lekarka.
-Proszę podać mi igły, będę musiał zaszyć rany na nogach . - powiedział drugi lekarz. A ja co robiłam ? Stałam tam jak głupia patrząc jak próbują doprowadzić do tego, żebym nie umarła.
---
Po 2 godzinach pracy lekarzy , a także 2 godzinach mojego oczekiwania stwierdziłam , że muszę się przejść . Chodziłam po korytarzu i patrzyłam czy inne sale są zapełnione. W jednej sali jakiś chłopak całował dziewczynę. Zaczęłam się zastanawiać czy mnie moja rodzina ( jeśli z tego wyjdę) i bliscy będą odwiedzać.
Nagle lekarz wybiegł z sali , w której byłam opiekowana.- Czy przybył już doktor Haggins ?! - zaczął krzyczeć zdenerwowany mężczyzna.
---
Wszystko na szczęście dobrze się skończyło . "Ja" leżałam już w sali . Cały czas się zastanawiałam czy to mi się śni , czy to możliwe , żebym wyszła ze swojego ciała ? Nagle usłyszałam huk . Dźwięk dobiegł do mnie z korytarza, więc wybiegłam z sali . Niespodziewanie zobaczyłam małą czerwoną lampkę na końcu korytarza. Widziałam tylko jej światło , nic poza nią się nie liczyło. Najgorsze było to , że coś kazało mi iść w jej stronę, a ja nie mogłam tego kontrolować...
-------
Następny rozdział za nami mam nadzieję, że się podobało. Jeśli mi się uda wstawię 4 rozdział jeszcze dzisiaj, ale zauważyłam , że w 1 rozdziale miałam 2 komentarze, a przeczytało go mniej osób niż 2 rozdział ( w którym było ich 0). Jeśli bardzo chcecie zobaczyć dzisiaj rozdział musicie się postarać *emoji sugerująca* :
Next = 3 kom
xx Olivia
niedziela, 27 grudnia 2015
Rozdział 2 - wypadek
W poprzednim rozdziale :
Już kwadrans przed 12 weszłyśmy z Maskonurem na stronę sprzedającą bilety i czekałyśmy , odświeżając stronę jak przed największą wyprzedażą roku.
----
Chwilę po 12 zobaczyłam jak Natalia tańczy ze szczęścia i już wiedziałam , że udało jej się kupić bilety. Także się uśmiechnęłam i zaczęłam tańczyć razem z brunetką. Pożegnałam się i poszłam robić lekcje.
07.12.2015:
-Nie uwierzycie co mam! Bilet M&G na koncert Justina . Nie wierzę, że będę mogła go spotkać , mogę się założyć, że jak dam mu mój numer to nie minie miesiąc, a zostaniemy parą! On jest taki przystojny ! - usłyszałam słodziutki ( wyczuj sarkazm ) głos Wiktorii , gdy weszłam do szkoły.
-A nie cieszysz się, że będziesz mogła posłuchać jego piosenek? - spytała Natalia .
- Bo mam uwierzyć, że wy jedziecie na jego koncert tylko po to , żeby posłuchać jego muzyki. - odpowiedziała Wiktoria przewracając oczami.
-Tak , a wcześniej kupiłam jego płytę, żeby posłuchać jego twarzy. - powiedziałam sarkastycznie.
- Tego to nawet sezonówką nie można nazwać. - szepnęłam do Natalii i poszłyśmy razem na Matematykę.
Kilka minut później siedziałyśmy już w ławce, czekając na Panią Rewon . Sekundę później jak na zawołanie nauczycielka weszła do klasy , trzaskając drzwiami.
- Witam dzieci . Proszę wszystko zamknąć , dzisiaj napiszemy sobie małą kartkówkę.- powiedziała Pani Rewon jak zwykle zbyt poważnym głosem.
----
Po szkole szybko pobiegłam na przystanek , ponieważ miałam dzisiaj odwieźć moją młodszą siostrę na trening siatkówki.
- Co tak długo ?- powiedziała do mnie Lizzy oburzonym tonem , gdy weszłam do domu.
- Spóźniłam się tylko 5 minut, a poza tym mamy jeszcze 10 minut . Nie musisz tak się denerwować.- odpowiedziałam jej .
-Biorąc pod uwagę to, że musimy przejść do sąsiadów po ich samochód, a ty jesteś wolna jak ślimak to nie , nie mamy 10 minut. - odpowiedziała mi z tym swoim uśmieszkiem. Nie wiem dlaczego ,ale wystarczyło , że tylko ją zobaczyłam , a już się we mnie gotowało.
Zdenerwowana wyszłam z domu , nie patrząc na nic co było obok mnie. Chciałam jak najszybciej dojść do domu sąsiadki , zawieźć tego małego skrzata na zajęcia i mieć święty spokój . Niestety nie było mi to dane , ponieważ ...
---
Mam nadzieję, że wam się podobało. Starałam się, aby znowu nie było nudno i myślę, że aż tak źle nie było. Pozdrowienia dla Maskonurka mojego <3
xx Olivia Marin
sobota, 26 grudnia 2015
Rozdział 1 - Bilety
03.12.2015
Pierwsze dźwięki piosenki "Naive" zespołu The Kooks zaczęły dobiegać do moich uszu co oznaczało , że jest już 6:10, a ja jeśli nie chcę się spóźnić, powinnam wstać. W pół przytomna wygramoliłam się z łóżka, wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni . Jedyne śniadanie na jakie miałam czas to płatki z mlekiem, więc po błyskawicznym zjedzeniu ich poszłam na górę się szykować. Otworzyłam wielkie , drewniane drzwi tak, żeby nikogo nie obudzić i wyjęłam zwykłe jeansy i biały crop top z czarnym napisem " I'm just teenage dirtbag , baby". O godzinie 6:55 już byłam na przystanku i czekałam na autobus, który miał mnie zawieść do liceum.
-Czemu zawsze o nim zapominam?!- krzyknęłam wbiegając do szatni i orientując się, że z kieszeni mojej kurtki zniknął kluczyk.
-Na szczęście, zawsze przychodzę w odpowiednim momencie.- powiedziała do mnie moja przyjaciółka Natalia po wejściu do szatni. - Daj mi kurtkę, schowam ją u siebie, a butów i tak nie zmieniasz , więc z tym nie ma problemu.- Natalia jest moją przyjaciółką od pierwszej klasy gimnazjum i faktycznie zawsze pojawia się , gdy mam kłopoty. Po schowaniu kurtki do szafki Natalii poszłyśmy do klasy na lekcję historii.
- Wiesz, że za godzinę mają ogłosić miasta trasy Justina ? - spytała brunetka.
- Jak mogłabym o tym zapomnieć?- odpowiedziałam śmiejąc się. Faktycznie nie mogłam o tym zapomnieć, bo czekałyśmy na ten moment kilka lat , odkąd nie udało nam się kupić biletów na poprzedni koncert Justina.
Dwie godziny, 2 kawy w Starbucksie i 1 ciastko później siedziałyśmy u mnie w pokoju , czekając na ogłoszenie miast . Po ogłoszeniu miast i zobaczeniu, że Justin pojawią się w Polsce , wyglądałam mniej więcej tak :
Nie bałam się, że mi nie starczy na bilety , bo razem z Natalią przez całe wakacje rozwoziłyśmy gazety na pobliskich osiedlach. Po kilku godzinach płakania ze szczęścia i obejrzeniu 5 odcinków "Teen Wolf" oddałyśmy się w objęcia Morfeusza.
05.12.2015
Sobota - to dzisiaj o 12 miałyśmy się dowiedzieć czy uda nam się spełnić marzenia, czy nie . Już od godziny 11:10 rozmawiałam razem z Natalią na Skypie , czekając na rozpoczęcie sprzedaży biletów. Już kwadrans przed 12 weszłyśmy z Maskonurem na stronę sprzedającą bilety i czekałyśmy , odświeżając stronę jak przed największą wyprzedażą roku.
-------
Ach , nawet nie wiecie jak długo zajęło mi napisanie tego rozdziału . Już od dawna miałam pomysł na to ff, który zapisałam , ale zabierając się za pisanie tego rozdziału nie miałam pojęcia ile mi to zajmie. Przepraszam za to , że trochę powiało nudą , ale nie chciałam wszystkiego zdradzić i zanudzić was na śmierć rozdziałem stworzonym z 5 tyś. słów. Piszcie co wam się podobało , a co waszym zdaniem powinnam zmienić w swoim "stylu pisania" . Każda opinia jest dla mnie ważna . Następny rozdział postaram się wstawić jutro ok. 10 .
xx Olivia Marin
Pierwsze dźwięki piosenki "Naive" zespołu The Kooks zaczęły dobiegać do moich uszu co oznaczało , że jest już 6:10, a ja jeśli nie chcę się spóźnić, powinnam wstać. W pół przytomna wygramoliłam się z łóżka, wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni . Jedyne śniadanie na jakie miałam czas to płatki z mlekiem, więc po błyskawicznym zjedzeniu ich poszłam na górę się szykować. Otworzyłam wielkie , drewniane drzwi tak, żeby nikogo nie obudzić i wyjęłam zwykłe jeansy i biały crop top z czarnym napisem " I'm just teenage dirtbag , baby". O godzinie 6:55 już byłam na przystanku i czekałam na autobus, który miał mnie zawieść do liceum.
-Czemu zawsze o nim zapominam?!- krzyknęłam wbiegając do szatni i orientując się, że z kieszeni mojej kurtki zniknął kluczyk.
-Na szczęście, zawsze przychodzę w odpowiednim momencie.- powiedziała do mnie moja przyjaciółka Natalia po wejściu do szatni. - Daj mi kurtkę, schowam ją u siebie, a butów i tak nie zmieniasz , więc z tym nie ma problemu.- Natalia jest moją przyjaciółką od pierwszej klasy gimnazjum i faktycznie zawsze pojawia się , gdy mam kłopoty. Po schowaniu kurtki do szafki Natalii poszłyśmy do klasy na lekcję historii.
- Wiesz, że za godzinę mają ogłosić miasta trasy Justina ? - spytała brunetka.
- Jak mogłabym o tym zapomnieć?- odpowiedziałam śmiejąc się. Faktycznie nie mogłam o tym zapomnieć, bo czekałyśmy na ten moment kilka lat , odkąd nie udało nam się kupić biletów na poprzedni koncert Justina.
Dwie godziny, 2 kawy w Starbucksie i 1 ciastko później siedziałyśmy u mnie w pokoju , czekając na ogłoszenie miast . Po ogłoszeniu miast i zobaczeniu, że Justin pojawią się w Polsce , wyglądałam mniej więcej tak :
Nie bałam się, że mi nie starczy na bilety , bo razem z Natalią przez całe wakacje rozwoziłyśmy gazety na pobliskich osiedlach. Po kilku godzinach płakania ze szczęścia i obejrzeniu 5 odcinków "Teen Wolf" oddałyśmy się w objęcia Morfeusza.
05.12.2015
Sobota - to dzisiaj o 12 miałyśmy się dowiedzieć czy uda nam się spełnić marzenia, czy nie . Już od godziny 11:10 rozmawiałam razem z Natalią na Skypie , czekając na rozpoczęcie sprzedaży biletów. Już kwadrans przed 12 weszłyśmy z Maskonurem na stronę sprzedającą bilety i czekałyśmy , odświeżając stronę jak przed największą wyprzedażą roku.
-------
Ach , nawet nie wiecie jak długo zajęło mi napisanie tego rozdziału . Już od dawna miałam pomysł na to ff, który zapisałam , ale zabierając się za pisanie tego rozdziału nie miałam pojęcia ile mi to zajmie. Przepraszam za to , że trochę powiało nudą , ale nie chciałam wszystkiego zdradzić i zanudzić was na śmierć rozdziałem stworzonym z 5 tyś. słów. Piszcie co wam się podobało , a co waszym zdaniem powinnam zmienić w swoim "stylu pisania" . Każda opinia jest dla mnie ważna . Następny rozdział postaram się wstawić jutro ok. 10 .
xx Olivia Marin
Subskrybuj:
Posty (Atom)






